Masz pytanie związane z Twoim bezpieczeństwem w sieci? Napisz do nas

Wywiad: Aleksandra Mamcarz - Cyberbezpieczni

  • Start
  • Wywiad: Aleksandra Mamcarz

Wywiad: Aleksandra Mamcarz

Prowadziła Pani szkolenie w ramach programu Erasmus+ w temacie cyberprzemocy. Czy mogłaby Pani opowiedzieć nam o nim? Jak ocenia Pani świadomość zagrożenia wśród pracowników młodzieżowych i młodzieży?

Było to szkolenie zorganizowane przez Instytut Współpracy Regionalnej we współpracy z organizacjami zagranicznymi w ramach programu Erasmus+. Zależało nam aby stworzyć przestrzeń do dialogu międzykulturowego na temat przeciwdziałania cyberprzemocy dla pracowników młodzieżowych, osób pracujących z różnymi grupami wiekowymi, ale również młodymi ludźmi, którzy aspirują do pracy w charakterze trenera/facylitatora. Uważam, że uczestnicy przed udziałem w projekcie byli świadomi zagrożenia jakie niesie za sobą użytkowanie Internetu, ale nie jego skali. Podczas szkolenia braliśmy udział w licznych aktywnościach, które miały na celu poszerzenie perspektywy. Między innymi uczestnicy otrzymali zadanie aby stworzyć profil psychologiczny ofiary, oprawcy oraz świadka danej sytuacji, którą określilibyśmy jako przykład cyberprzemocy. 

Podczas tej aktywności nawiązała się długa dyskusja pomiędzy członkami grup, gdyż nie tylko trudno było nam postawić się w roli ofiary czy oprawcy, ale również inaczej definiowaliśmy cyberprzemoc. Wynika to z faktu, że każdy z nas pochodził z innego kraju, innego środowiska, miał zupełnie inne życiowe doświadczenia, dlatego też długo pracowaliśmy nad ustaleniem wspólnej definicji cyberprzemocy. Podczas takich szkoleń omawiamy ogólnodostępne definicje, wczytujemy się w artykuły i materiały naukowe, poparte badaniami, jednakże pozwalamy sobie na dyskusję i opracowanie własnych sformułowań, które ułatwiają nam współpracę w kolejnych dniach. Natomiast wracając do pytania o świadomość, trudno jest wypowiadać się za całą grupę, gdyż każdy z uczestników inaczej rozumował i odbierał treści przedstawiane podczas szkolenia. Nie mniej jednak uważam, że młodzi ludzie zdają sobie sprawę, że Internet nie jest szczególnie bezpieczną przestrzenią, ale często nie dostrzegają jak błahe aktywności mogą zapoczątkować cyberprzemoc. Jedna z aktywności opierała się o opisy zachowań patologicznych, których możemy być świadkami w Internecie. 

Część uczestników była zszokowana, że np. nagrywanie drugiej osoby bez jej wiedzy i przesłanie takiego nagrania do innych może być uznane za cyberprzemoc. Często używamy naszych smartfonów do fotografowania czy nagrywania treści, które uważamy za zabawne, nie zdając sobie sprawy z możliwych konsekwencji. Dlatego też uważam, że jako społeczeństwo jesteśmy zaznajomieni ze zjawiskiem cyberprzemocy, ale niewystarczająco szczegółowo. Stąd też cieszą mnie inicjatywy na rzecz edukacji, jak chociażby wspomniane wcześniej szkolenie.

 

Czym różni się cyberprzemoc od przemocy mającej miejsce w rzeczywistości?

Było to jedno z kluczowych pytań jakie postawiliśmy sobie podczas naszego szkolenia. Z początku grupa stwierdziła, że różnicą jest przestrzeń, w której dochodzi do aktu przemocy. Cyberprzemoc ma miejsce online, przemoc w rzeczywistości offline. Jednakże nie jest to tak proste, jak mogłoby się wydawać. Po głębszej analizie zgodziliśmy się, że cyberprzemoc jest często mniej widoczna i niejednoznaczna. Widząc zgryźliwy komentarz pod zdjęciem użytkownika mediów społecznościowych możemy uznać go za dowcip lub, co gorsza, pewnego rodzaju standard doświadczany w Internecie. Wiele się mówi o hejterach, którzy uwielbiają wypowiadać się w sposób nieprzychylny, a wręcz obraźliwy, często robiąc to na ogromną skalę. Jest to przykład cyberprzemocy, który może mieć drastyczne skutki. Mimo to, nie zwracamy aż takiej uwagi na opryskliwe komentarze jak chociażby na fizyczną przemoc w rzeczywistości. Ponadto, w cyberprzestrzeni jesteśmy lub możemy być anonimowi, co niestety sprzyja działaniom przemocowym. 

Oprawca może mieć wrażenie, że jest wolny od odpowiedzialności. Uczestnicy szkolenia doszli również do wniosku, że cyberprzemoc jest często bardziej ignorowana niż ta mająca miejsce w rzeczywistości. Widząc chociażby bójkę na ulicy naturalnym wydaje nam się sięgnięcie po telefon i wezwanie odpowiednich służb porządkowych. Dlaczego nie reagujemy w podobny sposób będąc świadkami cyberprzemocy? Bo to tylko komentarz? Bo to tylko zabawne nagranie? Każdy z nas ma inną wrażliwość i to, co mnie śmieszy, dla drugiej osoby może być krzywdzące. Odnoszę wrażenie, że jako społeczeństwo bardzo dobrze zdajemy sobie z tego sprawę, ale cyberprzestrzeń zaistniała ponad prawem, ponad wszelkimi zasadami moralnymi. Warto się nad tym pochylić i przeanalizować własną aktywność w Internecie, bo często nieświadomie bierzemy udział lub jesteśmy świadkami przemocy, która pozostaje bez pociągania do odpowiedzialności.

Jak rozpoznać, że mamy do czynienia z cyberprzemocą? Jak wyłonić oprawcę i ofiarę cyberprzemocy?

Kolejny temat rzeka. Niestety, jak już wspomniałam wcześniej, czasami trudno jest nam dostrzec, że dana aktywność w Internecie ma charakter przemocowy. Jako użytkownicy przesiąknęliśmy kulturą internetową, która niestety ma też tę ciemną stronę. Musielibyśmy postawić się w roli osoby, która nigdy nie miała do czynienia z cyberprzestrzenią. Oczywiście nie oznacza to, że nigdy nie uda nam się rozpoznawać cyberprzemocy, ale aby posiąść taką umiejętność, należy często analizować działania swoje i innych, rozmawiać, oraz niekiedy podważać intencje osób odpowiedzialnych za publikowane treści. 

Podczas szkolenia mieliśmy aktywność, która skupiała się na wyłonieniu oprawcy, ofiary oraz świadków danego aktu przemocy w cyberprzestrzeni. Niekiedy było to dość trudne zadanie, bo tak jak ofiara była ewidentna, tak długo dyskutowaliśmy nad rolą oprawcy i świadka. Czy będąc członkiem grupowego chatu, gdzie wyśmiewa się ofiarę, jesteśmy tylko świadkami, czy też poprzez brak reakcji stajemy się niebezpośrednimi oprawcami? Czy brak reakcji to również przemoc? Nad takimi pytaniami dyskutowaliśmy z uczestnikami szkolenia i nie doszliśmy do konsensusu. Jest to na tyle złożony temat, a jednocześnie na tyle nieprzepracowany z młodzieżą, że trudno jest stwierdzić co jest białe, a co czarne. 

Moim zadaniem jako trenerki w edukacji pozaformalnej nie jest przedstawienie konkretnych odpowiedzi na tego typu pytania, a umożliwienie uczestnikom indywidualnej oraz zespołowej refleksji. Aktywność ta wzbudziła wiele emocji, wśród niektórych nawet poczucie winy, gdyż uświadomili sobie, że nawet jeżeli nie byli oprawcami, poprzez brak reakcji na niektóre zachowania w Internecie mogli przyczynić się do zaistnienia cyberprzemocy. I nawet jeżeli nie potrafimy jednoznacznie określić kto jest oprawcą, a kto świadkiem, lub nawet kim jest ofiara cyberprzemocy, to sama świadomość, że taka przemoc ma miejsce i reagowanie na nią jest już krokiem do przodu.

Czy według Pani młodzi ludzie są bardziej świadomi zagrożenia jakie niesie za sobą korzystanie z cyberprzestrzeni niż ich rodzice, dziadkowie?

I tak, i nie. Z jednej strony młodzi ludzie naturalnie są bardziej obeznani z cyberprzestrzenią, gdyż większość z nich dorastała już w świecie scyfryzowanym. Dlatego też, poprzez częste użytkowanie, są czujniejsi i bardziej odporni na chociażby wiadomości mailowe z niezweryfikowanymi linkami czy też anonimowe konta podające się za ich przyjaciół. Starsze pokolenia cechują ogromne pokłady zaufania do drugiego człowieka, stąd też mamy liczne przypadki aktów cyberprzemocy w stosunku do starszych osób. Z drugiej strony, młodzi ludzie nie zawsze są świadomi odpowiedzialności za swoje czyny i nie dostrzegają zagrożenia w typowym dla nich użytkowaniu Internetu. Przecież to tylko zdjęcie, przecież to tylko komentarz. 

Niestety często słyszymy w mediach o kolejnych przypadkach młodych osób, które decydują się na samookaleczenie lub targnięcie na własne życie ze względu na kompromitujące treści jakie ktoś z ich rówieśników opublikował lub udostępnił w sieci. Czasami ten jeden, nieprzemyślany komentarz może przeważyć szalę i doprowadzić do tragicznych konsekwencji. Odnoszę wrażenie, że starsze generacje są bardziej wyczulone na tego typu zależności. Ponadto, możemy mieć starszych specjalistów od cyberprzestrzeni, którzy zdecydowanie lepiej poruszają się po Internecie i doskonale rozpoznają działania przemocowe, dlatego też nie można stwierdzić jednogłośnie, że jedni albo drudzy radzą sobie lepiej. Natomiast jestem zdania, że powinniśmy pielęgnować edukację międzypokoleniową i tak, jak dorośli mogą uczyć większych pokładów empatii oraz uważności, tak młodzi świetnie sprawdzą się jako przewodnicy po cyberprzestrzeni.

W jaki sposób szkoła oraz rodzice mogą wesprzeć dzieci i młodzież w świadomym i bezpiecznym korzystaniu z cyberprzestrzeni?

Komunikacja, komunikacja i jeszcze raz komunikacja. Często spotykam się z tym, że opiekunowie albo zupełnie nie poruszają tematu cyberbezpieczeństwa ze swoimi pociechami, albo ustanawiają liczne zakazy bez większej refleksji. A chyba wszyscy możemy się zgodzić, że jak coś jest zakazane, to kusi dwukrotnie, szczególnie jak jesteśmy młodymi ludźmi, a nasi rówieśnicy, w przeciwieństwie do nas, mają do tego czegoś dostęp. Dlatego też nie należy trzymać się skrajności, a kompromisem jest szczera rozmowa, w oparciu o specjalistyczną wiedzę oraz doświadczenia obu stron. 

Tak jak wspomniałam wcześniej – nie tylko młodzi uczą się od starszych, ale i na odwrót, szczególnie w temacie cyberprzestrzeni. Stąd też warto umożliwić obu stronom nawiązanie zdrowego dialogu, poznanie motywacji oraz obaw. Jeżeli zbudujemy z dziećmi relację opartą na zaufaniu, one chętniej będą zwracać się do nas z prośbą o pomoc, zamiast ukrywać przewinienia w obawie przed kolejną karą. Nie tyczy się to jedynie potencjalnych oprawców, ale również ofiar. Jeżeli młody człowiek przyzwyczajony jest do krytyki i zakazów, a został ofiarą cyberprzemocy, niekoniecznie zwróci się do opiekuna, nawet w takiej sytuacji. W przypadku szkół, zachęcam do rozplanowania działań edukacyjnych w ramach godziny wychowawczej. Jest to czas za rozmowę między wychowawcą a jego klasą, na omówienie wszelkich spraw organizacyjnych w danym tygodniu, ale również na ten aspekt wychowawczy. Stąd też warto zaplanować krótkie aktywności w oparciu o np. materiały audiowizualne, które miałyby na celu nawiązanie dyskusji bądź umożliwiły uczniom indywidualną refleksję na dany temat. 

To jednak wymaga dodatkowych przygotowań, ale wierzę, że przy współpracy z innymi nauczycielami, można stworzyć szkolną bazę takich scenariuszy lekcji i korzystać z nich na większą skalę. Ważne jednak, żeby te aktywności były przystosowane do wieku uczniów i pozwalały im zaciekawić się konkretnym tematem, a nie zmuszały do spoglądania na ekran telefonu z wyraźnym zażenowaniem. Można również zachęcić starszych uczniów do zaplanowania i przeprowadzenia takich aktywności dla reszty klasy pod okiem nauczyciela. W ten sposób aktywności będą przygotowane przez daną grupę wiekową i tematycznie dostosowane do odbiorców, a nauczyciele mogą wesprzeć działania pod względem dydaktycznym.

Aleksandra Mamcarz – edukatorka i trenerka młodzieży i dorosłych

Zostaw Komentarz